niedziela, 23 lutego 2014

Wyprawa nad wodę i półroczne urodziny

Cześć!
                 Dziś rano obudziły mnie promienie słońca. Natychmiast wstałam i wyjrzałam przez okno, a widząc bezchmurne niebo zaproponowałam rodzicom małą wycieczkę - nad wodę. Zgodzili się, więc po śniadaniu wyjechaliśmy do Myślenic, miasteczka do którego zawsze jeździmy na wakacje (właściwie to jeździmy do małej wsi pod miasteczkiem). Jest tam rzeka Raba, a koło niej mały park.
Daisy pije wodę przed wejściem do parku
                 Zanim Daisy mogła się wybiegać, poszliśmy na pizzę. Właścicielka pizzerii była bardzo miła, powiedziała że sama ma psa, i że sunia może bez problemu z nami wejść. :) Dostała oczywiście trochę pizzy :D Nie sposób jej przecież odmówić ;)
                 W drodze do parku miał miejsce niezbyt miły incydent... Mianowicie jakaś dziewczynka (i to nie taka mała, ok. 7 lat) widząc moją ślicznotkę, wrzasnęła na całe gardło "Kabanos!". Szczerze? Poczułam się dość źle. Było mi po prostu przykro. Szczególnie że Daisy'unia nie jest wcale AŻ tak długa. Widziałam o wiele dłuższe jamniki...
Moja Stokrotka obserwuje rzekę z wiszącego mostu
                 Kiedy doszliśmy do parku, oczywiście spuściłam sunię ze smyczy, aby mogła swobodnie pobiegać :) Bawiła się z kilkoma psami, a także ludźmi. Była bardzo szczęśliwa ♥
                 Spacerując z moją pupilką, zauważyłam znaczne zmiany (na lepsze!) w jej zachowaniu. Nie wącha każdej napotkanej kupy na trawniku, nie szczeka na małe dzieci, i co najdziwniejsze - nie ciągnie aż tak do innych psów! Kiedyś nie dało się jej opanować, jak zobaczyła psa, nie zwracała uwagi nawet na smakołyki. Teraz spokojnie się z nim obwąchuje, czasem trochę pobiega i wraca na zawołanie! To niesamowite :)
Daisy'unia zapatrzyła się na wodę...
                 A tak w ogóle, to zapomniałam Wam powiedzieć, że sunia kończy dziś 6 miesięcy. Rany, jak to szybko zleciało! Pamiętam jak miała 6 tygodni i przynieśliśmy ją do domu 5 października 2013. Biegała po całym domu i popiskiwała. Zasnęła mi dopiero na rękach <3 Szczerze powiedziawszy, bałam się wtedy nawet wziąć głębszego oddechu, żeby nie obudzić malutkiej :)
Ziewanko :*
Nad wodą pod światło ♥
                 Jak tak dalej pójdzie, niedługo będzie można pływać :D Ciekawe czy moja jamnisia polubi wodę.
                 W drodze powrotnej Daisy spała mi na kolanach, a ja oglądałam widoki przez okno samochodu. Widząc góry z maleńkimi domkami rozsianymi po całym horyzoncie, przyszły mi na myśl wakacje. Tęsknię za latem. Za zieloną trawą, czytaniem książek w drewnianym domku, długimi wieczornymi spacerami, jazdą na rolkach i rowerze, codziennymi rannymi wyprawami do sklepu po świeże pieczywo i inne zakupy... Swoją drogą, gdybym nie spędzała wakacji 2010 w tej wsi, nie objawiła by się moja miłość do psów... Nie miałabym Daisy, nie poznałabym pewnie nawet MissDaisyBlack, która też kocha psy nad życie. Bo to właśnie tam, w małym sklepie spożywczym znalazłam sierpniowy numer gazety "Przyjaciel Pies", którą czytam do dziś ♥

Pozdrawiam Was kochani!
Evily

4 komentarze:

  1. Super wycieczka xD
    Pozdrawiam D.

    OdpowiedzUsuń
  2. O, fajną miałaś wycieczkę :D
    Śliczne zdjęcia :)
    Pozdrawiam
    http://asiula-madziula.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, starałam się żeby ładnie wyszły :)

      Usuń
  3. Fajne zdjęcia + ale t dziewczynka bezczelna jak tak mogła pow na nie swojego psa + ja nie uważam ze jamniki to hot dogi dla mnie pies to pies :)

    http://mollunia.blogspot.co.uk/?m=1

    OdpowiedzUsuń